Strona główna prawda SOKZBURAKA – autor jednym wywiadem uzyskał tytuł „Kasztana Wszechczasów”

SOKZBURAKA – autor jednym wywiadem uzyskał tytuł „Kasztana Wszechczasów”

0
SOKZBURAKA – autor jednym wywiadem uzyskał tytuł „Kasztana Wszechczasów”
źródło pixabay.com

Słowem wstępu – nie jestem zwolennikiem ugrupowań politycznych. Bardziej mi bliżej środka niż prawicy czy lewicy. No, może lewicą trochę bardziej gardzę, niż prawicą. Ale aby było sprawiedliwie – jadę obu stronom.

Na łamach serwisu koduj24.pl pojawił się wywiad z założycielem fp i www sokzburaka. Jestem lekko zszokowany tym co przeczytałem. Człowiek w jednym artykule opowiada o czychającej groźbie na jego życie, przechodzi w opowieść o non profitowym działaniu serwisu, aby wtrącić, że założyli firmę i… zaczynają komercyjnie zarabiać siano.

Wszystko po to, aby budować trochę emocji na ćwokach, którzy wysyłają mu podziękowania za partyzanckie działania i trochę swojego #rakcontentu. Szkoda, że nie napisał na którym stocku kupuje zdjęcia polityków. Ale co tam.

Poniżej streszczenie wywiadu.

Autor boi się o własne życie. Sugeruje, że ktoś na niego poluje. Prawdopodobnie chce mu wyrządzić krzywdę. Przygotowany jest na atak specsłużb, które nad ranem wyciągną go z domu. Liczy na pomoc przyjaciół dziennikarzy.

Autor cieszy się, że ludzie non profitowo przesyłają im swoje pomysły. Od razu zaznacza, że wraz z kolegą założyli firmę, która trzepie hajs na kucach, którzy cieszą się, że ktoś w ich imieniu jedzie władzy (zapewne ubecja i inne kasztanki oderwane od koryta). Autor zaznacza, że stanowcza większość jego czytelników to opozycja. On za to będzie jechał wszystkim, aby mieć czytelników. Dzisiaj jest to PIS.

Autor dużo opowiada o sobie i swoim genialnym pomyśle. Zaznacza, że czuje się ideowcem (to jest najgorszy sort ludzi – w każdym przypadku) i robi to celem walki z systemem. 

Autor znowu opowiada o tym, że czuje się zagrożony. Na szczęście jest anonimowy i tylko najbliższa rodzina wie, że burak – to on. Tutaj pojawia się ciekawe oświadczenie. Córka twórcy serwisu nie mówi w szkole kim jest jej ojciec. Cała klasa w jej podstawówce jest zaangażowana i zadeklarowana politycznie (lol).

Na koniec autor twierdzi, że działanie jest stricte komercyjne i robi to dla hajsu.

Największym problemem autora jest straszna myśl kłębiąca się w jego głowie – Co zrobię, gdy PIS przegra najbliższe wybory?

Kurtyna.

 

Sama prawda.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij