Strona główna polska Niesamowita historia, niezwykłego (i pijanego) włamywacza z Warszawy.

Niesamowita historia, niezwykłego (i pijanego) włamywacza z Warszawy.

2
1491
źródło Canva.com

Kilka minut temu otrzymaliśmy oficjalną informację z warszawskiej Komendy Policji o niesamowitym włamaniu. Rabusiem okazał się 20 letni mieszkaniec Wadowic, który przyjechał do stolicy na studia. Jak nieoficjalnie dowiedzieliśmy się z profilu niedoszłego złodzieja, znalazł się on tutaj za sprawą rodziny, która wysprzedała hektary na poczet nauki syna, wnuka, brata i szwagra (bo każdy część swych arów do sprzedaży dokładał).

Marian Ch. od zawsze lubił imprezować co można było zauważyć na jego wielu profilach społecznościowych. Uśmiechał się, dużo pił, dobrze jadł i chętnie wszystkich do siebie zapraszał. W końcu rodzina zakupiła mu przyzwoite, dwupokojowe mieszkanie na warszawskim Ursynowie, w pobliżu metra. Gdy znajomi z Wadowic przyjeżdzali oglądać nowobogackiego, ex sąsiada, to aż im szczęki opadały. Część z nich twierdziła, że tramwaj ale po ziemią nie jest normalny… ale i do tego się przyzwyczaili. Oczywiście schody miały dopiero się pojawić przed młodym Marianem.

Rok 2015 nie był dla wszystkich tak udany jak się zapowiadało. Źle zainwestowane środki w hodowlę mandarynek (biznes miał być bardziej opłacany niż od lat uprawiane przez rodzinę chłopaka truskawki) okazał się totalną klapą. A co za tym idzie – rzeka pieniędzy, która wyryła już swoje koryto zmalała i zmizerniała to wąskiego potoku. Jak można się spodziewać było to dla młodego Warszawiaka (sic!) stanowczo za mało. Podjął więc się zadania… okradzenia swojego sąsiada. W końcu pod latarnią powinno być najciemniej.

Gdy nastała niedziela i w ferworze walki Ursynów zapełniał się mieszkańcami wracającymi z domów rodzinnych, Marian rozpoczął swój skrupulatnie przygotowany plan. Wyszedł ze swego pięknego mieszkania i wyrywając zamek sąsiada wszedł do jego mieszkania zabierając co cenniejsze rzeczy. Przynajmniej tak mówił plan. Pechem stało się, że oprócz pieniędzy i kosztowności, mieszkańcy zostawili w lodówce kilka piw, kubełek KFC do odgrzania oraz sporą ilość wódki razem z softami.  Ponieważ włamywacz zdawał sobie sprawę, że nie wyniesie wszystkich fantów (m.in. telewizora i konsoli) usiadł wygodnie i zaczął się raczyć dobrobytem sąsiadów. Miał w końcu jeszcze sporo czasu Robił to tak długo aż zasnął pijany i najedzony snem kapibary. Z mieszkania został wyprowadzony w kajdankach.

Plusem jest fakt, że rodzina zamiast zarzynania trzody celem wysłania kolejnego worka z pieniędzmi do więzienia wyśle worek… ziemniaków.

 

Wszystko co zostało powyżej, poniżej, z boku i każdej innej strony napisane na łamach strony www.korytkowo.pl to brednie, opowieści o trzech zbójach, nieprawda, a dane często zostały zmyślone lub/i sfałszowane. Strona ma charakter satyryczny i jest mieszanką mojej empatii, ale także potrzeby popisania… kłamstw.

2 KOMENTARZE

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij